Co można robić w piątek w Krakowie?

0

Dobrze mieć niedaleko do Krakowa, wystarczy godzina i można ciekawie spędzić czas wybierając różnorakie atrakcje.
Ilekroć będzie się w Krakowie tylekroć można znaleźć coś interesującego, nowego a nawet odkrywczego.
Kolejny raz udało mi się z grupą z Chełmka spędzić bardzo uroczo czas. Kraków to nie tylko świetne kluby i knajpy, ale również niezliczona ilość enigmatycznych zaułków i miejsc, które zapraszają do kreatywnej celebracji.

Zapraszam na krótką fotorelację :)



Piątkowy wyjazd był pod znakiem zobaczenia nowej siedziby Cricoteki  oraz fantastycznego kabaretu w Lochu Camelot z udziałem Jagi Wrońskiej, Łady Gropienko i Kazimierza Madeja.



Budynek Cricoteki.



Ośrodek Dokumentacji Sztuki Tadeusza Kantora – Cricoteka został założony w Krakowie w 1980 roku z inicjatywy samego artysty jako „żywe archiwum” legendarnego Teatru Cricot 2.
W 2014 została otwarta nowa siedziba Cricoteki. Jest to największa w Polsce instytucja o charakterze badawczym i wystawienniczym dedykowana współczesnemu artyście.
Historia Teatru Cricot 2 i działalności artystycznej Tadeusza Kantora wciąż pisana jest na nowo. Fundamentalnym pytaniem dla Cricoteki jest pytanie o charakter dorobku artysty i o sposób jego prezentacji w kontekście muzeum. Tadeusz Kantor był artystą radykalnym i bezkompromisowym. Budował swoje dzieło na konfliktach i napięciach – nieustannie prowokując. Chciał, żeby sztuka była „bezużyteczna” i „autonomiczna”. Uznawany za „heretyka awangardy” zostawił po sobie ogromny dorobek, na który składają się manifesty, teksty teoretyczne, rysunki i projekty artysty, a także obiekty oraz kostiumy ze spektakli Cricot 2. (źródło:cricoteka.pl)



[justify]W nowej siedzibie zaplanowano dwie przestrzenie wystawiennicze usytuowane w spektakularnie zaprojektowanym przęśle budynku, wiszącym nad dawną Elektrownią Podgórską.
Tym samym wyróżnione zostaną dwa główne nurty działań nowej Cricoteki: pierwszy – związany z prezentacją twórczości Tadeusza Kantora oraz drugi – ukazujący jej wpływ na współczesną sztukę i teatr.
Spełniony zostanie postulat samego artysty zakładający stworzenie miejsca na żywe wydarzenie artystyczne.[/justify]
[justify]Punktem wyjścia dla wystawy stałej Tadeusza Kantora prezentowanej w jednej z dwóch przestrzeni wystawienniczych, jest stworzona przez artystę kolekcja Cricoteki, na którą składają się rzeźby, obiekty, rekwizyty, pełne przestrzenie sceniczne ze spektakli Teatru Cricot 2, rysunki jak również archiwalia, w tym szkice techniczne, rękopisy tekstów i manifestów artysty oraz materiały dokumentacyjne związane z jego twórczością. Wystawa zbudowana została z zamiarem prezentacji idei Teatru Cricot 2 rozwijanych w kolejnych etapach działalności artystycznej Kantora.[/justify]
[justify]W nowej siedzibie Cricoteki widz będzie miał możliwość spotkania się z ulotną magią obiektów teatralnych i przedmiotów, które wraz z aktorami Teatru Cricot 2 występowały na scenach niemal całego świata.[/justify]
[justify]Działania Tadeusza Kantora zmierzające do nadania swoim dziełom odpowiedniego statusu, zapewnienia im ochrony, a także wskazania sposobu ich prezentacji sięgają połowy lat 80. XX wieku.
W 1984 rokuartysta stworzył listę dwudziestu czterech obiektów teatralnych. Znalazły się na niej przedmioty z jego najwcześniejszego etapu twórczości - Podziemnego Teatru Niezależnego (1943-44) oraz inscenizacji dramatów Witkacego: Mątwy, W małym dworku, Wariata i zakonnicy, Kurki Wodnej, Nadobniś i koczkodanów. Nie mogło na tej liście zabraknąć dziełz najsłynniejszego spektaklu Kantora – Umarłej klasy i pozostałych realizacji opartych w głównej mierze również na wspomnieniach – kliszach pamięci – samego artysty: Gdzie są niegdysiejsze śniegi, Wielopole, Wielopole, Niech sczezną artyści. Obiekty te, częściowo zrekonstruowane i odnowione, zyskały tym samym status autonomicznych dzieł sztuki.
(źródło:cricoteka.pl)[/justify]

[justify]




                                                                                            fot. Wojciech Plewiński

Tadeusz Kantor (1915 Wielopole Skrzyńskie – 1990 Kraków). Twórca awangardowy, malarz, rysownik, teoretyk sztuki, scenograf  i reżyser, autor happeningów, wybitny reformator teatru XX wieku, jedna z najważniejszych postaci życia artystycznego w Polsce. W latach 1934 – 1939 studiował w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. W czasie okupacji założył Podziemny Teatr Niezależny, gdzie wystawił inscenizację Balladyny Juliusza Słowackiego (1943) i Powrotu Odysa Stanisława Wyspiańskiego (1944). Współtwórca Grupy Młodych Plastyków, skupiającej krakowskich artystów awangardowych. W 1948 współorganizował I Wystawę Sztuki Nowoczesnej w Krakowie, na której pokazał obrazy metaforyczne. Od połowy lat 40. do połowy lat 70. projektował scenografię i kostiumy dla teatrów zawodowych.
W latach 1950-1954 wycofał się z oficjalnego życia artystycznego, protestując przeciwko doktrynie socrealizmu. W 1955, nawiązując do przedwojennego Teatru Artystów Cricot, założył wraz z Marią Jaremą i Kazimierzem Mikulskim Teatr Cricot 2. W 1957 wraz z innymi artystami reaktywował Grupę Krakowską. W ramach Teatru Cricot 2, opierając się na sztukach Stanisława Ignacego Witkiewicza, realizował w kolejnych spektaklach Teatr Autonomiczny (Mątwa, 1956), Teatr Informel (W małym dworku, 1961), Teatr Zerowy (Wariat i zakonnica, 1963), Teatr Happeningowy (Kurka wodna, 1967), Teatr Niemożliwy (Nadobnisie i koczkodany, 1973). Inspiracją dla twórczości malarskiej Kantora były najnowsze trendy sztuki światowej, z którymi miał okazję się spotkać podczas wielu podróży zagranicznych, między innymi do Paryża i Nowego Jorku. Na bazie tych doświadczeń tworzył obrazy w nurcie informel, dadaizmu, czy wreszcie nawiązujące do sztuki konceptualnej. W początku lat 60. zrezygnował całkowicie z obrazowania rzeczywistości, realizując m.in. swoją autorską ideę ambalaży. Od roku 1965 realizował szereg akcji artystycznych i happeningów, współpracując z Galerią Foksal w Warszawie (m.in. Panoramiczny Happening Morski w 1967, Lekcja anatomii wedle Rembrandta, 1968).  W 1975 roku ogłosił manifest Teatru Śmierci, realizując legendarny spektakl Umarła klasa. W latach 80. pokazał z Teatrem Cricot 2 kolejne słynne spektakle Wielopole, Wielopole (1980), Niech sczezną artyści (1985) i Nigdy tu już nie powrócę (1988). Wówczas też nastąpił istotny zwrot w jego twórczości malarskiej – powrót do obrazów figuratywnych. Pod koniec życia stworzył min. in. wymowny cykl obrazów Dalej już nic, w których dokonał rozrachunku z własnym życiem i twórczością. W 1990 Kantor przygotował ostatni spektakl Dziś są moje urodziny, który pokazany został przez Teatr Cricot 2 już po śmierci artysty. (źródło:cricoteka.pl)



Zlew
ze spektaklu Niech sczezną artyści
Teatr śmierci (1985)

Obiekt ze spektaklu Niech sczezną artyści, którego premiera miała miejsce w Norymberdze, w 1985roku.

Jest to przedmiot należący do gatunku wywodzącego się z mojej idei "Realności Najniższej Rangi". Będzie służył do czynności typu happeningowego, tzn, wyjętej i wyizolowanej z rzeczywistości życiowej, najbardziej pospolitej i prozaicznej, powtarzanej w nieskończoność, i w ten sposób pozbawionej życiowej skuteczności (bo "skuteczność" - la finalite - jest tą pointą utylitarności, która jest kontradykcją sztuki). Osobliwością tego obiektu jest zamknięty obwód przepływu wody i w konsekwencji możliwość przemieszczania i porusania się. Taki Ruchomy Wodociąg. (źródło: cricoteka.pl)




Eksponowane na wystawie obiekty, rekwizyty, przestrzenie sceniczne i archiwalia z kolekcji Cricoteki reprezentują siedem etapów twórczości teatralnej Tadeusza Kantora:

I. Podziemny Teatr Niezależny
II. Powstanie Teatru Cricot 2
III. Teatr Informel
IV. Teatr Zerowy
V. Teatr Happeningowy
VI. Teatr Niemożliwy
VII. Teatr Śmierci

Nowoczesny projekt aranżacji wystawy podkreśla jej teatralność. Wchodząc do sali ekspozycyjnej widz znajdzie się w niezwykłej przestrzeni, z której wyłaniać się będą dzieła Tadeusza Kantora. Pomocne w przeniesieniu się w świat spektakli autora Umarłej klasy będą nowoczesne multimediazawierające starannie wyselekcjonowane materiały audiowizualne i fotograficzne, dzięki którym widz pozna szerszy kontekst eksponowanych obiektów i związanych z nimi idei. Ciekawym, szczególnie dla młodej widowni, dopełnieniem wystawy będą tablety, których zawartość bazuje na zdigitalizowanej kolekcji Archiwum Cricoteki.
Prezentacja kolekcji Cricoteki kontynuowana będzie jeszcze w trzech odsłonach, które poruszą tematy dzieciństwa, marionety i rzeźby w twórczości Tadeusza Kantora.
Scenariusz przygotowany pod kierunkiem Dyrektor Cricoteki Natalii Zarzeckiej: Małgorzata Paluch-Cybulska, Justyna Michalik, Jan Raczkowski
projekt aranżacji plastycznej i scenografii: Robert Rumas – Rumas Studio
(źródło:cricoteka.pl)




Dzieci w wózku na śmieci
Teatr Informel (lata 80)


Dzieci w wózku na śmieci to obiekt zaprojektowany przez Tadeusza kantora i zrealizowany w pierwszej połowie lat 80. XX wieku, przywołujący ideę Teatru Informel oraz spektakl W małym dworku, którego premiera odbyła się w krakowskiej Galerii Krzysztofory w 1961 roku. W wypożyczonym z MPO autentycznym wózku na śmieci znajdowały się dwie postaci- Zosia i Amelka Nibekówny, które przywoływały ducha Matki i złośliwe komentowały przebieg zdarzeń. Grały je Maria Stangret i Stenia Górniak. Dwa lata później prezentowany była na "Wystawie Popularnej" Tadeusza Kantora. (źródło: cricoteka.pl)



Szatnia
Teatr Niemożliwy (1973)

Obiekt sceniczny ze spektaklu Nadobnisie i Koczkodany, którego premiera odbyła się w 1973 roku w krakowskiej Galerii Krzysztofory.

Szatnia była rodzajem ogromnej klatki żelaznej z hakami i wieszakami, podobna do prymitywnych urządzeń jatki, w której wiesza się na hakach połacie wieprzy, była instalacją raczej okrutną. Publiczność, która tę instalację przychodziła, obowiązkowo pozostawiała tam swoje wierzchnie odzienie. Czuwali nad tym dwaj szatniarze-oprawcy, którzy te drakońskie prawa szatni narzucali całej sferze artystycznej dramatu. Cała historia Nadobniś i koczkodanów (bo o tę sztukę Witkiewicza chodzi) odbywająca się w pałacu w kręgu wyborowego towarzystwa, w atmosferze wyrafinowanych obyczajowo i filozoficznie rozmów - toczyła się SZATNI TEATRALNEJ, nie na SCENIE TEATRALNEJ, miejscu świętej iluzji, lecz w jej przedpokoju, miejscu NAJNIŻSZEJ RANGI W TEATRZE. (źródło: cricoteka.pl)





Kąpiąca się
Teatr Happeningowy (1967)

Obiekt teatralny zestawiony przez Tadeusza Kantora z oryginalnych elementów biorących udział w spektaklu Kurka Wodna.

Bio-obiekt: WANNA z gorącą wodą, w której kąpano ubraną do długiej podróży (idea PODRÓŻY) bohaterkę sztuki Kurkę Wodną (przezwisko). A właściwie topiono. To moczenie było czynnością happeningową (realną). Nie było ilustracją. W tekście Witkiewicza bohaterka zostaje zastrzelona przez swojego amanta (oczywiście żyje potem dalej). (źródło: cricoteka.pl)






Klasa szkolna - dzieło zamknięte
Teatr Śmierci (1985)

Obiekt ten związany jest ze spektaklem Umarła Klasa (1975). Jego pierwotna wersja została wystawiona w Centre Georges Pompidou w Paryżu w 1983 roku, a dwa lata później, dla potrzeb wystawy w Cricotece, obiekt zostały uzupełniony i zmodyfikowany, zyskując swój ostateczny kształt. Na jednym ze szkiców Kantor napisał, że jest to Dom Umarłej klasy. Prezentowane na wielu wystawach w Polsce i za granicą dzieło przedstawia szkolną klasę, do wnętrza której zagadamy przez okna usytuowane w ścianach obiektu. Tutaj w miejsce uczniów obecnych w spektaklu, zasiadających w ławkach szkolnych, znalazł się Chłopiec w ławce z Umarłej Klasy.

Jest to realizowanie mojej idei DZIEŁA ZAMKNIĘTEGO, która zdefiniowała się w "UMARŁEJ KLASIE", kiedy miałem już dość pojęcia nadużywanego powszechnie: "dzieła otwartego", formy otwartej, teatru otwartego itp. O ile spektakl UMARŁA KLASA był dziełem zamkniętym w sensie mentalnym i metafizycznym - to KLASA SZKOLNA stanowiła zamknięcie niemal dosłowne. Poprzez zamknięcie i ukrycie można ją było oglądać w sposób nie zalegalizowany przez ducha muzeum! ale tak jak się podgląda przez okna cudze mieszkania, CICHCEM, CHYŁKIEM  jakoś nieuczciwie!!!!! (źródło: cricoteka.pl)









Trąba Sądu Ostatecznego
z cricotage'u Gdzie są niegdysiejsze śniegi
Teatr Śmierci (lata 80)

Obiekt pochodzi z cricotage'u Gdzie są niegdysiejsze śniegi, którego premiera odbyła się w 1979 roku w Rzymie. Przygotowując drugą wersję spektaklu Kantor zmienił konstrukcję obiektu w takie sposób, że zaczęła przypominać szafot, szubienicę lub też średniowieczną machinę. Trąba Sądu Ostatecznego była przeciągana przez Rabina i jego Ucznia wzdłuż sali w rytm melodii Hymnu Getta Żydowskiego. (źródło: cricoteka.pl)





Przestrzeń sceniczna
Umarła Klasa

Teatr Śmierci (1975)

Zespół oryginalnych obiektów ze spektaklu Umarła klasa z 1975 roku. Centralnym punktem spektaklu były szkolne ławki, w których zasiadali uczniowie.

Ławki szkolne stoją zawsze w KLASIE. Ale to nie była KLASA-MIEJSCE REALNE. To była czarna pustka, przed którą zatrzymywała się cała widownia, (…) Na ławkach siedziało się, opierało, stawało, znajdowały się w nich miejsce wszystkie stany i uczucia ludzkie - cierpienia, trwoga, miłość, pierwsze drgnienia przyjaźni, przymus i wolność. Ławki ujmowały żywy, naturalny organizm ludzki, ciągle mający tendencje do bezładnego "użytkowania" przestrzeni - w rygor i ład. Były jakby łożyskiem (matrice), z którego rodziło się coś nowego, niespodziewanego, coś co na pewien czas usiłowało wyjść poza ławki, w tę czarną i pustą przetrzeń, i co za każdym razem wracało i cofało się do nich (do ławek) jak do macierzystego domu - łożyska. (źródło: cricoteka.pl)














Częścią prezentowanej na wystawie przestrzeni scenicznej są również obiekty, które traktowane były przez Kantora jako autonomiczne działa sztuki: Maszyna rodzinna, Kołyska mechaniczna oraz Rowerek.

Rowerek

W spektaklu był to rekwizyt Staruszka z Rowerkiem - krążącego w kółko, żegnającego się i odjeżdżającego w takt walce Francois. W staruszka wcielał się Andrzej Wełmiński.

STARUSZEK Z ROWERKIEM nie rozstaje się ze swoim rowerkiem, żałosną i pogruchotaną zabawką z lat dziecinnych… odbywa na nim stałe promenady nocne, jedynie miejsce dziwnie się skurczyło do klasy szkolnej wokół ławek… i nie on sam siedzi na tym dziwacznym wehikule, lecz rozkrzyżowane martwe dziecko… wszystko to w LEKCJI NOCNEJ  i we ŚNIE… (źródło: cricoteka.pl)




Druga część wystawy to: Nic 2 razy.

Nic 2 razy jest pierwszym w Polsce wydarzeniem, realizowanym w ramach otwarcia nowej siedziby Cricoteki, które na tak dużą skalę łączy w sobie wystawę z performansem. Biorą w nim udział współcześni artyści działający na styku teatru, sztuk wizualnych i performatywnych. Projekt, będący rozwinięciem koncepcji Tadeusza Kantora, nie tylko odnosi się do idei obiektów ready-made czy sztuki zapożyczenia, ale podejmuje również takie tematy jak archiwizacja, czy kolekcjonowanie tzw. sztuki żywej. Motywem przewodnim jest materialność performansu, teatralizacja samej przestrzeni wystawienniczej, a także kwestia przedmiotu teatralnego oraz roli, jaką dzisiaj przypisują mu artyści.
Ekspozycja ma charakter mise-en-scène, gdzie poszczególne obiekty stworzą rodzaj kolażowej instalacji. Niektóre prace prezentowane na wystawie to bezpośrednie nawiązanie do historii teatru, jak choćby kurtyna wykonana przez Ullę van Brandenburg, czy instalacja Jima Shawa wykorzystująca horyzont teatralny. Nic 2 razy otwiera Maszyna aneantyzacyjna, obiekt Tadeusza Kantora (spektakl Wariat i zakonnica, 1963), który pełni rolę łącznika pomiędzy kolekcją a wystawą sztuki współczesnej.
W ramach uroczystości otwarcia zaprezentowany zostanie performance Oskara Dawickiego, koncert Jaapa Blonka, film Michaela Portnoya, opera Shany Moulton i Nicka Halletta, oraz przedstawienie Catherine Sullivan, zrealizowane we współpracy z warszawską grupą teatralną Opera Buffa. (źródło: cricoteka.pl)
























Po potężnej dawce sztuki udajemy się do Lochu Camelot.



Piękny wrześniowy wieczór się nam trafił, w sam raz na przechadzkę po nocnym Krakowie.







Generalnie unikam kabaretów, jestem do nich zrażona przez telewizyjną szmirę, która jest serwowana bez opamiętania. Najczęściej kojarzą mi się z kretynizmem sięgającym zenitu i wypchaną ludźmi widownią, której wystarczy do roześmiania gęby lapidarne pierdnięcie aktora bądź wyśmianie w prymitywny sposób stereotypów.
Ale, że tylko krowa zdania nie zmienia po dzisiejszym krakowskim kabarecie odzyskałam do niego szacunek, można bawić ludzi na wysokim poziomie nie robiąc im z mózgu papki! Podczas prawie 3 godzinnego spotkania był wykwintny humor pomieszany z rzeczami istotnymi a czasami i na wskroś smutnymi, dającymi do myślenia, a temu wszystkiemu towarzyszyły przepiękne pieśni przy akompaniamencie fortepianu, taką rozrywkę lubię, wymagającą zamyślenia, kiedy wokoło potykamy się o głupotę.

Poniżej podzielę się pięknymi pieśniami, których mogliśmy wysłuchać.





Czas już wracać do domu…







[/justify]

Brak komentarzy