Żywieckie Gody - Milówka

0

W ubiegłą sobotę uczestniczyłam w barwnym zwyczaju, który jest obchodzony na Żywiecczyźnie. W styczniu odbywają się tam "Gody Żywieckie" czyli, "Dziady żywieckie" zwane też "Jukacami".
Zanim przejdę do prezentacji zdjęć z tego wydarzenia, chciałabym trochę przybliżyć tradycję Dziadów na Żywiecczyźnie, bo jest to piękny i barwny obrzęd, który warto by było zamiast Halloweenu celebrować.
Byłabym usatysfakcjonowana gdyby media zamiast dyń i zapożyczanych strachów od sąsiadów promowały nasze rodzime zwyczaje, które setki lat przetrwały, a teraz gdzieś się zacierają. No bo czy nie można by było zamiast halloweenowych zabaw robić dziadowskich, może przesadzam, ale tak się traci tożsamość, wypierając własną kulturę na rzecz konsumpcjonizmu i przyklaskiwaniu temu co dyktuje popkultura i moda.

Dziady żywieckie często są zwane Jukacami. Banda Jukacy składała się zazwyczaj z kilkudziesięciu osób. Jukacem mógł być tylko kawaler. Zwyczaj rozpoczyna się wieczorem w sylwestra i trwa do rana Nowego Roku, w tym czasie kolęduje się, robi psikusy przechodzącym przechodniom oraz składa im życzenia. Niestety tradycja ta jest coraz rzadsza, i aby ją podtrzymywać co roku są organizowane na przełomie stycznia i lutego Gody Żywieckie.







Dziady żywieckie różnią się od dziadów z okolicznych wiosek, największe różnice są w strojach. Jukace posługują się archaicznymi maskami, które najczęściej są wykonane z kawałka baraniego runa, z wyciętymi otworami na oczy i usta. Na głowie mają czapkę zwaną "ciaką" w formie stożka zakończoną pomponem. Innymi atrybutami dziadów żywieckich są dzwonki przypięte do pasa i bat. Początkowo jukace składali się z klasycznej liczby 13 osób. W ich skład wchodzili obowiązkowo: babka z kobiałką, kominiarz z drabiną, śmierć z kosą, Żyd z workiem i diabeł z widłami. Pozostały orszak stanowili słynni strzelce z batogów długich na kilka metrów, którymi władali niebywale sprawnie. Początkowo wolno im było chodzić tylko do mostu drogowego na Sole, dzielącego Zabłocie od Żywca, jednak w drugiej połowie lat trzydziestych XX wieku zakaz ten został zniesiony i wpuszczono ich do rynku, gdzie się popisywali.







Jedną z atrakcji kolędowania jest strzelanie z bata. Jest to wymagająca i trudna konkurencja, która wymaga długich przygotowań i ćwiczeń. Bat jest wykonany z powroza zwężającego się ku końcowi o długości ok. 3 m, osadzonego na drewnianym trzonku o średnicy 30-40 mm a długości 30-50 cm i zakończony ciynioskiem i strzylockiem o długości 30-40 cm, który jest samodzielnie splatany przez jukaca z lnianych nici. Ta właśnie końcówka daje efekt "trzaskania z bata", które to przypomina huk wystrzału z broni palnej.









Im dalej od Żywca dziady przybierają formę spektaklu teatralnego, którego motywem przewodnim jest odradzające się życie. Konie tańczą nad martwym, śpiącym niedźwiedziem lub macidulą, który zmartwychwstaje, budzi się z zimowego snu. Należy wiedzieć, że wszystkie postacie grane były przez mężczyzn, nigdy nie było możliwości, aby w tych obrzędach uczestniczyły kobiety.







W grupach kolędniczych występują różne postacie oraz zwierzęta związane z przyrodą, symbolizujące siłę, zdrowie oraz płodność.


konie – strój konia przybrał formę czapki osadzonej na drewnianym stelażu zakończonej od przodu wyrzeźbionym w drewnie łbem konia i przyozdobionej kolorowo fragmentami wstążek lub bibułą;[/li]

niedźwiedź – ubrany w kożuch, runem na zewnątrz;

Żołnierz – z rogatywką na głowie, przyozdobiony orderami; często pełnił rolę komendanta w kompanii dziadowskiej;

Żyd – w przesadnie długim kapeluszu, w masce rzeźbionej w drewnie lipowym w sposób szczególnie szpetny z haczykowatym nosem, w znoszonym, połatanym płaszczu, czasami z walizką (pieniędzy); często towarzyszy mu Żydówka – mocno umalowana kobieta;

Młoda para – postacie przedstawiające (parodiujące) elegancików miejskich;

Cygan z Cyganką – bez maski gdzie malowano twarz najczęściej na czerwono; atrybutem pary cygańskiej było dziecko przyczepione do pleców;

"Dziechciorz" – byli to najczęściej Słowacy lub Węgrzy handlujący dziechciem oraz wykonujący drobne naprawy w obejściu wiejskim (np. popularne kiedyś nitowanie garnków); często postać ta upodabnia się do Żyda;

Kominiarz – bez maski, pomalowany najczęściej na czarno, w cylindrze z drabinką oraz szczególnie ostatnio z szczotkami kominiarskimi a dawniej z miotłą

Diabeł – zazwyczaj dwóch jeden czerwony drugi czarny;

Śmierć – odziana w białe prześcieradło z namalowanymi czarną farbą kośćmi oraz z kosą w rękach;

Macidula – czyli sznurkorz, strzępiorz, najczęściej w masce ale często również bez niej.

Ksiądz – przebrany jak ksiądz (ksiądz jaki jest każdy widzi)

policjant – często w stroju milicjanta;

górale – zadaniem górali było przygrywanie kolędnikom; jeden grał na guzikówce-heligonce, drugi na skrzypkach, a inny na wakacie







No to teraz coś już o samym festiwalu Żywieckich Godów. Jest to jeden z największych oraz najstarszych konkursów kolędujących grup w Beskidach. Najbardziej efektownym elementem Godów są tradycyjne korowody, w których uczestniczą grupy obrzędowe z Żywca oraz okolicznych wsi. Korowodowi towarzyszy grana na żywo ludowa muzyka i strzelanie z bata, które według wierzeń ma odstraszać złe duchy. Kolędnicy zachęcają do wspólnej zabawy a diabły psocą.







Nie wiadomo gdzie ma swoje początki obrzędowość dziadów żywieckich. Większość badaczy przychyla się do opinii, że początki tego typu kolędowania sięgają czasów Jana Kazimierza i najazdu Szwedów na Żywiec w XVII wieku.
Dawnej o chodzeniu z jukacami myślało się cały rok, a konkretne przygotowania zaczynały się już od świętego Mikołaja.





















































Brak komentarzy