Olimpiada Radości

0 W ubiegłym tygodniu trwał tydzień Godności Osób Niepełnosprawnych w Rudzie Śląskiej oraz Jaworznie. W tym czasie odbywały się różne zajęcia artystyczne, pikniki oraz zawody sportowe.

Jadąc niedawno samochodem uderzył mnie pewien obraz, zauważyłam, że przed ogromnym szklanym oknem siedział pokrzywiony człowiek na wózku inwalidzkim. Niestety nie miałam możliwości zatrzymania się i zrobienia zdjęcia, ale ten obraz utkwił mi w pamięci i skłonił do przemyśleń na temat niepełnosprawności. Uświadomiłam sobie, że praktycznie nigdy nie miałam okazji przebywać z ludźmi niepełnosprawnymi, oni owszem są, słyszy się o nich, ale nie widzi, co się z nimi dzieje? gdzie się podziewają? dlaczego tak mało o nich wiem? Zaczęłam baczniej się przyglądać i nasłuchiwać. Podpytałam znajomych co wiedzą o niepełnosprawności i jaki mają do niej stosunek. Opinie były różne, ale przeważająca liczba osób pytanych tak jak i ja nie ma do czynienia z osobami niepełnosprawnymi.

Postanowiłam się do tych ludzi zbliżyć, poznać ich oraz ich rodziny, problemy, smutki i radości. Powoli zaczyna mi się tworzyć temat, w który delikatnie wsiąkam, bo jest on dla mnie bardzo ciężki.
Moje wczesne spostrzeżenie, blokady są w nas, we mnie, nie w tych ludziach. Towarzyszył mi na początku jakiś dziwny strach, bałam się być niestosowana, nie wiedziałam jak mam podejść do tematu, aby nie wyszło, że zajęłam się nim tylko dlatego, że są "inni". I w tym temacie zaważyło moje podejście i nastawienie. Na początku byłam bardzo spięta, speszona, przez co kompletnie nie mogłam nawiązać żadnego kontaktu, odwracali się ode mnie, krzywili, dawali do zrozumienia, że są speszeni, no po po prostu czułam niechęć. Zdjęcia były dla mnie suche, bez wyrazu, nie podobało mi się w jakim kierunku podążałam. Musiałam się oswoić i wyrzucić ze swojej głowy stereotypy i strach przed nieznanym, udało mi się to w ciągu kilku godzin, nie robiłam w tym czasie zdjęć, aparat schowałam do torby. Zaczęłam obserwować i przebywać z tymi ludźmi, nim się obejrzałam zyskałam ich akceptację i przyzwolenie na robienie zdjęć, co było dla mnie bardzo ważne. Zaczęły się zaczepki, rozmowy, uśmiechy. Poniżej prezentuję trochę fotografii z Olimpiady Radości. Inne fotografie pojawią się z czasem…






































































Są takie fotografie, które zapadają na zawsze w pamięci, to jedna z nich. Energii, radości ani szczerości tej kobiety nigdy nie zapomnę. Bez słów nawiązuje się kontakt, który tak wiele może wyrazić.



























Pod tym linkiem możecie posłuchać radiowego reportażu o ludziach niepełnosprawnych „Światło nadziei” - Krzysztof Wyrzykowski

Brak komentarzy